Witaj na drugiej recenzji na tym blogu. Nastąpi tu delikatna zmiana formy, mianowicie w jednej recenzji omówię dwie pozycje, kontynuacje Drżenia wspominanego ostatnio . Dlaczego zdecydowałam się to zrobić w ten sposób? W sumie dlatego że obie książki połknęłam wyjątkowo szybko, i zanim pomyślałam o napisaniu recenzji Niepokoju , już kończyłam Ukojenie . Zdarza się takim molom książkowym. A że obie książki to kontynuacje, to czemu nie? Najpierw wspomnę, że w Niepokoju dochodzi nam dwóch narratorów: poznana w pierwszej części Isabel Culpeper oraz, wilkołak stworzony przez Becka, Cole St. Clair. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że polubię Cole'a tak bardzo, szczególnie że został przedstawiony raczej jako typ osoby, za którym nie przepadam. Jest on młodym chłopakiem, synem naukowca, zbuntowanym nastolatkiem, który założył własny zespół. Z tego, co się dowiadujemy, Beck uratował go przed samobójstwem. Opisywany był praktycznie jako ideał...