Witaj na drugiej recenzji na tym blogu.
Nastąpi tu delikatna zmiana formy, mianowicie w jednej recenzji omówię dwie pozycje, kontynuacje Drżenia wspominanego ostatnio.
Dlaczego zdecydowałam się to zrobić w ten sposób? W sumie dlatego że obie książki połknęłam wyjątkowo szybko, i zanim pomyślałam o napisaniu recenzji Niepokoju, już kończyłam Ukojenie. Zdarza się takim molom książkowym. A że obie książki to kontynuacje, to czemu nie?
Najpierw wspomnę, że w Niepokoju dochodzi nam dwóch narratorów: poznana w pierwszej części Isabel Culpeper oraz, wilkołak stworzony przez Becka, Cole St. Clair.
Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że polubię Cole'a tak bardzo, szczególnie że został przedstawiony raczej jako typ osoby, za którym nie przepadam.
Jest on młodym chłopakiem, synem naukowca, zbuntowanym nastolatkiem, który założył własny zespół. Z tego, co się dowiadujemy, Beck uratował go przed samobójstwem.
Opisywany był praktycznie jako ideał, a to zwykle mnie odrzuca. Nie lubię wyidealizowanych bohaterów. Zatem co mnie w nim urzekło?
Chyba chęć niesienia pomocy innym. Nawet jeśli nic by z tego nie miał.
Mówię o sytuacji głównie z Ukojenia, gdzie mimo, że sam chciał być wilkiem, szukał - i testował na sobie! - lekarstwa na wilkołactwo. Albo sposobu na zmianę wilka w człowieka, jak to było z Beckiem. Wszystko dla Sama i Grace, który wkrótce stali się jego rodziną.
Podobała mi się szczególnie sytuacja, gdy siedział w kawiarni z Isabel. Potrzebował czegoś do zapisania i użył serwetki. Zmienił się wtedy z pewnego siebie lidera w zwykłego, inteligentnego chłopaka.
O samej Isabel w sumie nie mam zdania. Jest dla mnie postacią neutralną. Początkowo niedostępna lalunia, jednak z czasem serii poznajemy ją bardziej. Tym zabiegiem autorka pokazuje, że w każdym istnieje to drugie dno, głębsza osobowość. Że znajdzie się coś, co determinuje nasze zachowanie.
Isabel wypowiada w serii słowa swojego ojca, a jeden z moich ulubionych cytatów:
I jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłam przy okazji czytania.
Nie zwróciłam chyba uwagi na to wcześniej, ale teraz okropnie irytowało mnie to, że postacie zbytnio domyślają się tego, co zrobiła druga osoba. Albo co chce zrobić. Tak jakby czytali sobie w myślach.
Trochę denerwujące było też to, że rozwiązania mieli podane na tacy. Wystąpił problem, od razu jest rozwiązanie. Cóż, ale inaczej nie byłoby tej serii, prawda?
Pomijając to wyżej cała seria o Mercy Falls jest godna polecenia. Fantasy osadzone w realnym świecie, pełne wilkołaków, niespokojnej miłości, nierozwiązanych spraw i śmierci czającej się za rogiem.
Osobiście pokochałam ten świat i zapewne do niego wrócę.
Proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza! Będzie mi baardzo miło.
Ludzie nie zmieniają tego, kim są. Zmieniają tylko to, co z tym robią
I jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłam przy okazji czytania.
Nie zwróciłam chyba uwagi na to wcześniej, ale teraz okropnie irytowało mnie to, że postacie zbytnio domyślają się tego, co zrobiła druga osoba. Albo co chce zrobić. Tak jakby czytali sobie w myślach.
Trochę denerwujące było też to, że rozwiązania mieli podane na tacy. Wystąpił problem, od razu jest rozwiązanie. Cóż, ale inaczej nie byłoby tej serii, prawda?
Pomijając to wyżej cała seria o Mercy Falls jest godna polecenia. Fantasy osadzone w realnym świecie, pełne wilkołaków, niespokojnej miłości, nierozwiązanych spraw i śmierci czającej się za rogiem.
Osobiście pokochałam ten świat i zapewne do niego wrócę.
Proszę, zostaw po sobie ślad w postaci komentarza! Będzie mi baardzo miło.
~ Nela
Komentarze
Prześlij komentarz